Można by rzecz: “Ach cóż to był za ślub!!!” Dla fotografa, który podjął tą “samobójczą misję” uwiecznienia uroczystości to natomiast czas próby, wielu wyzwań, wielkiego stresu, sprawdzianu wszystkich umiejętności i ogromnej odpowiedzialności. Tu wszystko dzieje się tylko raz. Nie ma powtórek. Ogólnie ostra harówa. Kto nie wierzy niech spróbuje.